A zaczęło się to tak, jak zaczynają się wszystkie inne opowieści tego typu.
Była ciemna, czarna noc. Księżyc świecił wysoko ponad miastem, rzucając nikły blask na mocno zniszczone budynki Londynu. Na dachu pewnej, starej kamienicy stolicy Wielkiej Brytanii czekał spokojnie na swą ofiarę najdoskonalszy drapieżnik, chodzący po tym złym i okrutnym świecie.
Miał on niezwykłą, nadludzką siłę, był szybki niczym wiatr, zwinny jak kot. Orzeł mógł mu zazdrościć wzroku, wilk słuchu a kobra węchu.
Lecz niestety, serce tegoż wampira było czarne jak smoła, był on bezduszny. Nie znał litości.
Alec Volturi budził postrach wśród swoich pobratymców. Nawet jego opiekunowie czuli przed nim głęboki respekt. Brunet był doskonałym wojownikiem, mógł sobie poradzić z sześcioma nowonarodzonymi jednocześnie w walce w wręcz. Nie potrzebował do wygranej swojego daru, czarnej mgły, która pozbawiała przeciwnika wszystkich bodźców.
Był nie do pokonania.
Przynajmniej teoretycznie.
Nagle dziewiętnastoletni chłopak usłyszał cichutkie i rytmiczne uderzenia czyjegoś serca. Na ten dźwięk momentalnie zaschło mu w gardle, poczuł palące go pragnienie a do jego czerwonych ust niekontrolowanie zaczął napływać wampirzy jad.
Ten nieznośny ból i uścisk w żołądku mogła uśmierzyć tylko i wyłącznie ciepła, świeża, ludzka krew.
Razem z uderzeniami serca, usłyszał również lekkie i trochę niepewne kroki.
Kobieta - pomyślał.
Ucieszył go ten fakt. Uwielbiał te pełne błagania modlitwy o litość, łzy rozpaczy, krzyki pełne bólu i przerażenia oraz te nieudolne próby ucieczki.
Te drobne przyjemności sprawiały, że życie Aleca, a raczej jego marna imitacja stawała się bardziej znośna i bardziej barwna, nawet jeśli tą barwą miała być obrzydliwa czerwień niepotrzebnie przelanej, niewinnej krwi.
Wampir wytężył wzrok i po krótkiej chwili zobaczył to, czego szukał.
Na końcu starej uliczki zamajaczyła smukła, acz niewysoka sylwetka dziewczyny. Z pomrukiem zadowolenia wybił się w powietrze i bezszelestnie wylądował tuż za plecami przyszłej ofiary.
Katherin Gray, bo tak nazywała się dziewczyna, wracała właśnie z wizyty u swojej babci do domu. Bardzo się o nią martwiła, bo staruszka miała już siedemdziesiąt osiem lat i była już po trzech zawałach.
Właściwie każdy nowy dzień był dla Victorii Gray darem od losu. Nic więc dziwnego, że zamyślona dziewczyna podskoczyła jak oparzona, gdy poczuła cudzą rękę na swoim ramieniu.
Serce długowłosej momentalnie przyspieszyło. oddech stracił rytm a na czoło wkradły się kropelki zimnego potu.
Powoli odwróciła się do domniemanego napastnika, nie wiedziała, że czeka ją coś jeszcze gorszego.
Gdy stanęła już twarzą do nieznajomego, i gdy zebrała już całą swoją odwagę by spojrzeć mu w oczy, przeżyła szok. Jego oczy były całkowicie czerwone!
Katherine zaczęła się instynktownie cofać. Wiedziała, że coś jest nie tak, że grozi jej od strony chłopka większe niebezpieczeństwo niż ukradziona torebka.
Źrenice Aleca rozszerzyły się pod wpływem adrenaliny, poczuł ten cudowny rodzaj podniecenia, dla którego gotów był zabić, i po wprawdzie zabijał.
Jednak i on poczuł coś dziwnego. Coś, czego nigdy przedtem nie doświadczył. Ale to się w tej chwili nie liczyło. Cały świat nagle stracił na wartości. W uszach brzmiało mu tylko szybkie tętno Katherine Gray. Zaraz będzie w siódmym niebie, zaraz pogrąży się w boskiej ekstazie.
- Nie bój się mnie - powiedział cicho - to nie będzie bardzo bolało.
____________________________________
Ot i pierwszy rozdział.
Nic specjalnego? Wiem, ale to dopiero początek :)
Sprawdziłam ten tekst siedem razy, więc myślę, ze nie ma w nim błędów.Jeśli jednak jakiś zauwazycie, to krzyczcie :)
No niech Ci będzie ;p
OdpowiedzUsuńNotka ciekawa, nie powiem wampiry to trochę lubię.
Czekam na next ;p
Zawszę omijałam blogi o tematyce wampirów ze Zmierzchu, ale muszę przyznać, że twój mnie zaciekawił. Mało wiem o Alecu, ale mam nadzieję, że dzięki twojemu opowiadaniu coś się o nim dowiem.
OdpowiedzUsuńNaprawdę świetnie zaczęłaś. Spodziewałam się kolejnego romansidła ze Zmierzchu, a tu taka niespodzianka. Oczywiście postaram się odwiedzać Twojego bloga.
OdpowiedzUsuńNa ogół wolę czytać o wampirach z TVD ale ten rozdział naprawdę mnie zaciekawił :). Nie pamiętam już dobrze postaci Aleca, ale mimo to z chęcią będę czytać dalej. Pozdrawiam ;*
OdpowiedzUsuńNiekoniecznie lubię Zmierzch i mam nadzieję, że dużo z nim do czynienia mieć nie będę, aczkolwiek twoje opowiadanie jest niezłe. Może nie idealne, ale jak na początek to myślę, że dobrze zaczynasz.
OdpowiedzUsuńPostaram się od czasu do czasu wpadać i komentować.
Pozdrawiam.
Sherry.
Ha! Czyli dobrze przypuszczalam, jak zobaczyłam imię "Alec", że coś tu będzie ze Zmierzchu. Dobrze się zapowiada i pewnie tu jeszcze wpadnę, bo na razie za krótko, jak na mój gust.
OdpowiedzUsuńA i jeszcze jedno - powiedziałabyś, jak zrobiłaś akapity na blogu? Bo mi się nie chce udać, niestety...
Zaczyna się ciekawie...
OdpowiedzUsuńA ja się zmierzchu nie spodziewałam. Jakbym się spodziewała, to bym nie weszła. Ale weszłam, przeczytałam i nie żałuję.
OdpowiedzUsuńNikt nic nie pisze o Alecu (tak to się odmienia?). Ja nic o nim nie wiem, nic oprócz tego, że ma paskudne imię kojarzące się z "walec". Mam nadzieję, że jego imię nie będzie mi bardzo przeszkadzać w czytaniu, bo... bo czytać oczywiście zamierzam.
Pozdrawiam i zapraszam do siebie!
Hmmm... W sumie w pierwszym odruchu zdenerwowałem się, bo to już kolejny spam od Ciebie u mnie, aczkolwiek, kiedy zobaczyłem (bo też w końcu wszedłem, by ogarnąć, co i jak) czarne tło, nagłówek nawiązujący bardziej do anime, stwierdziłem, że to z pewnością nie dla mnie, ale dla pewności otworzyłem zakładkę z bohaterami - a może ktoś ciekawy się nawinie. W duchu błagałem, aby nie ujrzeć tam Somerhaldera, bo ileż można?!
OdpowiedzUsuńZdziwiłem się, ale to takie pozytywne zaskoczenie - "Twilight"! Fanem nie jestem, a nawet w pierwszej chwili zastanawiałem się skąd znam tę postać, czy w ogóle ją skądś kojarzę? Niemniej czerwone źrenice i wschód słońca z plakatu, nasuwał mi odpowiedź. Potem zacząłem zastanawiać się, cóż to za Alec i jedyne co mi na myśl przychodzi to to, że może to być brat Jane... Acz nie wiem. A skoro o niej mowa, to chyba jedyna postać całej sagi, która jakoś mnie ujęła...
Tak czy inaczej przeczytałem i zostałem ponowie mile zaskoczony. W zasadzie wszystko jest na swoim miejscu. Fakt, kilka powtórzeń i błędów interpunkcyjnych by się znalazło, na upór. Nie podoba mi się początek - wstęp jak do taniej komedii, albo też (co wyjątkowo tu nie pasuje) początek z "How I met your mother" -.- Zmieniłbym, może trochę bardziej poważnie, łączyłoby się z mrocznym charakterem i wystrojem bloga.
BTW. Jak mi się przypomni to jeszcze wpadnę, ale lepiej byłoby gdybyś poświęcała te kilka minut na informację.
Nie oszukujmy się, skoro masz czas na to by reklamować bloga, nie starczyłoby ci go na dopieszczenie czytelników?
Miłej nocy.
P.S. Logarytmy nie są złe, gorszej okropności od funkcji chyba jeszcze nikt nie wymyślił! XD
[dusze-cieni]&[saga-echo]
Przyznam sczzerze, że nie bardzo mnie pociągają historie z wampirami w roli głównej, ale Twoje opowiadanie mnie zaciekawiło. Mas zplusa, naprawdę. Mam nadzieję, że akcja się trochę bardziej rozkręci i będziesz pisała nieco dłuższe odcinki! Czy były błędy? Jakieś na pewno się wkradły. Może nie tyle literówki co gramatyczne i intrepunkcyjne, no ale przecież nikt nie jest idealny i każdemu zdarzają się pomyłki, prawda?
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że nowy rozdział wkrótce się pojawi.
Jeśli możesz powiadom mnie o nowym rozdziale, dziękuję.
A tymczasem zapraszam do mojej lektury na:
www.all-is-not-gold-that-shine.blogspot.com
Hej! Przyznam szczerze, że od dość długiego czasu nie czytałam opowiadania o Zmierzchu. Prawdę mówiąc to od jakiś... dwóch-trzech lat. Chyba. W każdym bądź razie - Twoje mnie zaciekawiło. Więc tak: rozdział mi się spodobał, jednak jak na mój gust - był za krótki, ot co.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny i proszę informuj mnie.
Rozdział ciekawy. Przyznam, że jeszcze opowiadania o zmierzchu z perspektywy kogoś z Volturi nigdy nie czytałam ;)
OdpowiedzUsuńWłasnie pojawił się I rozdział. <3
OdpowiedzUsuńhttp://dont-cry-girl.blogspot.com
Czemu nie w każdym akapicie masz wcięcie? Skoro już stosujesz takie szerokie, to stosuj wszędzie, a nie tylko przy dłuższych fragmentach, bo równie dobrze mogło by się bez nich obejść... Poza tym, jest dobrze. Piszesz ciekawie.
OdpowiedzUsuńNie gustuję w "Zmierzchu", więc nie licz jakoś szczególnie na mój powrót. A nuż wrócę? To zależy od ilości czasu, którą los mnie obdarzy... Tymczasem zapraszam do siebie [death-statistics].
Pozdrawiam.
Zazwyczaj omijam blogi o wampirach (bez względu na to, czy to TVD, czy Zmierzch), ale spodobały mi się ten początek. Intryguje mnie, jak będzie wyglądało "życie" Katrine jako wampira. A może ona nie przeżyje? Dlatego wrócę tu na pewno, tylko pewnie z poślizgiem (zawsze się spóźniam :))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Kompletnie nie interesuje mnie tematyka wampirów, ale niesamowicie ciekawie piszesz i jest tu coś, co sprawia, że chętnie zatrzymam się na dłużej :) tak więc, zaklepuję sobie miejsce stałej czytelniczki. Wkrótce też ruszam z opowiadaniem, na razie dopracowuję szczegóły.
OdpowiedzUsuńjeju. nie sądziłam, że na blogspocie też znajdę opowiadania!
cieszę się niezmiernie. Buźka, czekam na kolejne ;)
Serdecznie zapraszam na mój nowy blog: www.drumming-songs.blogspot.com
OdpowiedzUsuńO łał! Jak dla mnie pierwszy rozdział jest po prostu boski. Jestem pod dużym wrażeniem bo dobrze piszesz pod względem stylistycznym i potrafisz zainteresować czytelnika.
OdpowiedzUsuńCzy Alec ją zabije? Wydaje mi się, że to nie nastąpi. Opowiadanie zbyt szybko by się skończyło. Myślę, że on dokona jej przemiany. Ciekawe jak to dalej się potoczy.
Uwielbiam serię Zmierzch więc nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że trafiłam na tego bloga. Mam nadzieję, że szybko wrócisz bo z tego co widzę to już miesiąc cię nie ma :( Szkoda by mi było gdyby to opowiadanie nie miało kontynuacji, za mało jest przecież zmierzchowych blogów pisanych w taki ciekawy sposób, które są o czymś innym niż o miłości Belli i Edwarda.
Więc wracaj proszę i to szybko :)
Jeśli powiadamiasz o nowych wpisach to proszę żebyś to zrobiła kiedy dodasz nowy rozdział. Zapraszam Cię także na mojego bloga [pocalunek-zla.blogspot.com], też piszę opowiadanie związane ze Zmierzchem (ale bardzo, bardzo luźno związane ze zmierzchem :) Więc jeśli masz ochotę zapraszam :)
Szablon zamówiony na zaczarowane-szablony.blogspot.com pojawił się na stronie w notce "[206-215] Bóg nie lubi fastfoodów". Jeżeli mam wnieść jakieś poprawki lub całkowicie zmienić szablon pisz.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Avia Tinar.